132 – Jednym smacznej ryby, innym smacznych… nurków ;-)

Chcielibyśmy odkurzyć zapomnianą, do tej pory jednorazową tradycję niniejszego bloga, a mianowicie serwowanie zdjęć rybnych w okolicy świąt. Wszak kiedy jak nie w Boże Narodzenie poświęcamy tyle uwagi rybom? No właśnie. My, co prawda, klasycznym karpiem ciągle jeszcze nie dysponujemy (trzeba go będzie dopisać na wishlistę roku 2014), ale mamy coś w rodzaju alternatywy 😉

159n8

174n8

Na mureny natknąć się można w bardzo wielu miejscach. My spotykaliśmy je praktycznie wszędzie, gdzie zdarzyło się nam nurkować. Mureny są myśliwymi nocnymi, dnie spędzającymi w jamach. Lokują się w nich w charakterystyczny sposób, głową na zewnątrz. Mają dobry węch i chyba nieźle widzą, jak na stworzenia wodne. Nigdy nie natknęliśmy się na murenę śpiącą, zawsze są czujne i gotowe do obrony gniazda. W praktyce jednak, owa obrona polega najczęściej na nadymaniu się i prezentowaniu uzębienia – imponującego, lecz w większości przypadków niegroźnego dla człowieka. A raczej uściślijmy: niegroźnego, jeśli murena nie jest przyparta do muru i zmuszona do walki o życie. Zdarzyło się nam je głaskać (wrażenie jedyne w swoim rodzaju: jakby delikatna gąbka pokryta miękką, pozbawioną łuski skórą). Być może nie były z tego tytułu szczęśliwe, lecz nic nam nie odgryzły ;-). Na ogół odradza się jednak zawieranie bliższej znajomości z murenami, gdyż są dość nieprzewidywalne a ostre, haczykowate zęby bez trudu rozrywają neopren i skórę.

Centkowana murena to prawdopodobnie Gymnothorax moringa, tak zwana Spotted moray eel. Dorasta do 90 cm i spotykana jest do głębokości 12 m, co kwalifikuje ją do grupy niewielkich lub średnich muren. Z drugiej strony, według pewnych źródeł rozmiar przedstawicieli tego gatunku dochodzi nawet do 200 cm, co – jeśli jest prawdą – stawia je w grupie jednych z większych muren na świecie. Z drugą jest nieco większy problem. Wygląda jak Gymnothorax funebris, Green moray eel czyli murena zielona (zwana także czarną mureną, oliwkowo-zieloną mureną, zielonym węgorzem itd itp). Jeśli balans bieli jest ok, co wcale nie jest pewne. Gdyby identyfikacja się potwierdziła, to jest to przedstawiciel gatunku dorastającego do 150 – 180 cm długości (według innych źródeł do 250 cm) i spotykany do głębokości 30 m. Przeciętna murena zielona waży ok 13 kilogramów, rekordzistka wskazała na wadze 30 kg.

Na Oczy w Oczy są jeszcze dwa wpisy ze zdjęciami podwodnymi. Okoń i langusta. Oba znajdziecie pod odpowiednim tagiem. Bóg da, to trochę rozbudujemy niniejszą sekcję. Jak nie da, to nie rozbudujemy ;-). Ale postaramy się powoli przeglądać archiwa i zapodawać jakieś stare fotografie. Może też uda się znowu zanurkować? Zapewne w ciągu najbliższych lat grozi nam jedynie staw, który zwykle eksploatujemy od górnej strony…

Nazwa gatunkowa: 

Rodzaj: Gymnothorax

Rodzina: murenowate (Muraenidae)

Rząd / podrząd: węgorzokształtne (Anguilliformes)

Gromada: promieniopłetwe (Actinopterygii)

Typ / podtyp: strunowce (Chordata)

Królestwo: zwierzęta

Data wykonania zdjęć: 7 – 12 – 2007

Lokalizacja:  Morze Karaibskie (wybrzeże Kuby)

Rozmiar zdjęć: 900 x 675 pix

Aparat: PS A75

Reklamy

12 thoughts on “132 – Jednym smacznej ryby, innym smacznych… nurków ;-)

  1. Odkurzenie było dobrym pomysłem. 🙂
    Fajne rybuśki. Gdybym coś takiego zobaczyła przed nosem, zmykałabym jeszcze szybciej niż przed szerszeniem. To znaczy relatywnie szybciej, bo w wodzie trudno o prędkości sprinterskie. 😉

    • nieee… nie zmykałabyś ;-). Mureny nie są takie groźne, przynajmniej na ogół. Spośród znanych mi nurasów żaden nie miał z nimi problemów, natomiast wielu zaliczyło „głaskanie” ;-). Zgodzę się jednak co do prędkości sprinterskich – w wodzie człowiek jest szalenie powolny, trochę jak dryfujący głaz, natomiast ryby… cóż, czują się jak ryby w wodzie 😉

  2. No to ładne rybki! 🙂
    Nurkowanie, zapewne piękna oraz wielce odkrywcza sprawa. Te barwy, żyjątka, rośliny i ogromna przestrzeń. Chętnie namówiłabym się i na taką wędrówkę, gdyby nie jeden mały, ale to zaledwie tyci, tyci szczególik. Kiedy byłam gówniarą, chłopaki wrzucili mnie do basenu…wtedy nie umiałam pływać…i tak już zostało.

    • też tak miałem, w sensie panicznego lęku przed wodą. Nauczyłem się pływać dość późno, bo jakoś pod konie podstawówki, na początku liceum. Pozostał mi pewien lęk przed wodą, mam do niej wielki szacunek, a i podczas nurkować zaliczyłem kilka sytuacji, które ten lęk nieco wzmogły. Ale jakoś sobie daję radę. Lubię pływać i lubię wodę. W liceum byłem najlepszy w stylach podwodnych (hehe) i w żabce, muszę kiedyś dopracować kraula i motylka… ale to już przyszłość. Tymczasem moje pływanie sprowadza się tylko i wyłącznie do coraz bardziej sporadycznego nurkowania ;-(. Polecam ten sport. Pełen spokoju, względnie bezpieczny… nigdzie nie jesteś zarazem tak blisko świata jak i tak daleko jak właśnie pod wodą 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: