119 – Kolorowe oczęta po raz wtóry ;-)

Ta miła dla oka muchówka z rodziny Syrphidae ma chyba wyjątkowo udany sezon. Jeszcze nigdy nie widywaliśmy jej tak często. W tym roku był to jeden z pierwszych owadów, które wpadły nam w obiektyw i widujemy ją nadal, mimo iż zima już zaciska szczęki na jesieni. Jest to przyjemna okoliczność przyrody – w sensie spotykanie muszki, nie zima – więc nie narzekamy, ale sami się już złapaliśmy na tym, że tylko kilka razy ją fotografowaliśmy. To trochę dziwna przypadłość: wystarczy zobaczyć jakiegoś owada o dziesięć razy częściej niż zwykle i nagle… przestaje się na niego zwracać uwagę.

eristalis 4

eristalis

eristalis 3

eristalis 2

Trzeba będzie jednak poszukać aparatu i spróbować jeszcze jednej sesji nim te ślicznotki zdecydują się zniknąć. Pewnie w przyszłym roku ich nie będzie… albo będą trafiały się rzadko. Za przyrodą się nie nadąży 😉

Za identyfikację do poziomu gatunku dziękujemy Avidalowi, podczas kiedy Radzido jak zwykle dziękujemy za wyprostowanie reszty pokrzywionego drzewa systematycznego 😉

Nazwa gatunkowa: Eristalis aeneus

Rodzaj: Eristalinus sp.

Rodzina: bzygowate (Syrphidae)

Rząd / podrząd: muchówki (Diptera) 

Gromada: owady (Insecta)

Typ / podtyp: stawonogi

Królestwo: zwierzęta

Data wykonania zdjęć: 26 – 07 – 2013

Lokalizacja:  Staw – Glinianka

Rozmiar zdjęć: 900 x 675 pix

Aparat: SX 20 IS

Reklamy

26 thoughts on “119 – Kolorowe oczęta po raz wtóry ;-)

  1. Ech, moje wciąż niezrealizowane must have… Te jego oczy są niesamowite. A zdjęcia całkiem dobre. 🙂
    Tylko trochę namieszałeś w podpisie. 😉 W nazwie gatunkowej powinno nie być nic, za to niżej zamiast „Rodzaj: Eristalis” napisz „Rodzaj: Eristalinus”.
    „Eristalinus sp.” oznacza, że jest to bzyg z rodzaju Eristalinus i z nieokreślonego gatunku. 🙂

    • dzięx ;-). Jeśli masz ochotę zrealizować to pragnienie to zapraszam ;-). Moje oczoplamiaki są do Twojej dyspozycji ;-D

      muszę skorygować opis… zupełnie się pogubiłem… teraz, kiedy rzadziej bawię się w identyfikację niż rok temu, nawet proste rzeczy stanowią problem… już sam nie wiem co jest rodziną a co rodzajem czasami ;-D. Dzięki za wskazówki 😉

      • Eeej, no co Ty, w Twoim wieku jeszcze się nie powinno mieć takiej sklerozy. 😉
        Oczoplamiaki muszą być z Warszawy, obce okazy na Chwastowisko się nie nadają. Ale dzięki za miłą propozycję. 😉

              • Moje rozumienie słowa widoczki nieco się kłóci z Twoim, bo dla mnie widoczek to każde zdjęcie poza makro-fotką robaczka. Więc tak, wrzucam gdzieś widoczki, wiesz gdzie i nawet (być może) je oglądasz. 😉
                Hmm… moja lokalizacja wydaje się być ciut rozleglejsza niż Twoja. 😉 Aczkolwiek tylko teoretycznie, bo w ostatnich czasach rzadko ruszam się poza osiedle. Ciekawe, czy jest większe od Twojego stawu. 😀

                • hehe, faktycznie ja „widoczek” rozumiem wężej ;-). Ale nie zmienia to faktu, że fotografuję wszystko, a więc i jakiś reportaż, i portret, i architekturę, i… klasyczne landszafty. Co prawda bardziej to teoria bo odkąd brak mi czasu na cokolwiek to – paradoksalnie – najłatwiej fotografować owady, natomiast wszystkie inne tematy umarły…

                  piszesz o fotoforum? Parę razy zajrzałem, ale niewykluczone, że częściej zarzucę okiem. Muszę i tak zrobić porządek w obserwowanych blogach, bo nie wszystkie już na to zasługują… więc miejsce się zwolni ;-D

                  Założę się, że Twoje osiedle jest rozleglejsze, choć pewnie staw i jego okolice oferują nieco większą bioróżnorodność. Choć pewnie nie jest to miażdżąca przewaga… o ile w ogóle istnieje 😉

  2. A mnie to „wszystko” jakoś średnio interesuje, właściwie ograniczam się do roślin i robaczków. Ludzki świat wydaje mi się nudny. 😉
    Widoczki pokazuję teraz tylko na drugim blogu i właśnie jego miałam na myśli. 🙂 Fotoforum od kilku miesięcy zmaga się z problemami technicznymi i nie chce mi się marnować czasu. Choć niewykluczone, że jak sezon się skończy, to znowu spróbuję. Na widżecie w prawej kolumnie zawsze widać, czy coś nowego wrzuciłam.
    Co do bioróżnorodności u Ciebie i u mnie, hmm… muszki z pewnością masz tam ciekawsze, ale w kwestii takich na przykład ciem bym już polemizowała. 😉 W sumie do kupy stawiałabym jednak na remis. 🙂 Wodne gatunki też tu mamy, gdzieś w sierpniu spotkałam pluskolca człapiącego po chodniku (!) i nieźle się namordowałam, żeby go złapać i zanieść do stawu. Mam nadzieję, że był mi wdzięczny. 😀

    • ale wszystkie te światy się przecież nakładają. Zauważ, że częstym gościem na chwastowisku są owady na murkach… a nie byłoby murków bez ludziów 😉

      widzę, że masz sporo blogów, zresztą zauważyłem to dawno temu, ale równie dawno temu się pogubiłem w nich ;-). Podziwiam, że Tobie się chce… Ja mam niby trzy blogi, plus jeszcze coś na pintereście i flickr, ale większość z tych kont leży odłogiem. Najwięcej dzieje się na zwykłym onibe i oczy w oczy. Blog fotograficzny krwawi z braku koncepcji (ciągle jeszcze sam nie ustaliłem jaki ma mieć kształt, więc ma wszystkie możliwe). Tak więc… raz jeszcze… podziwiam Twoją wytrwałość 😉

      gdyby nie to, że macie trochę wody, to z pewnością postawiłbym na większą bioróżnorodność u mnie, bo jednak zbiorniki wodne pod względem statystyki zamieszkujących je organizmów (i organizmów korzystających z ich bliskości) przytłaczają typowe, mniej uwodnione tereny. Sądzę, że u mnie kłopotem jest mniejsza zmienność terenu i gdyby nie to, że jest u nas w bród sztucznie nawożonego drewna, to byłoby dość przeciętnie z występowaniem osobników nie powiązanych bezpośrednio z wodą lub łąkami. Ty masz całe miasto z mnóstwem kryjówek i masą mikro-ekosystemów. W sumie… może być tak jak piszesz, że jest to jednak remis ;-). Oczywiście temat rzuciłem nieco żartem, nie śmiem w ten sposób rywalizować, hehe ;-). Zresztą, mnie do szczęścia nie trzeba wiele gatunków, jestem raczej ukierunkowany na konkretne 😉

      Natomiast ściem, wbrew pozorom, jest u mnie sporo – z braku ogromnej ilości budynków i murków mniej niż u Ciebie, ale jednak sporo. Bardzo dużo ściem odkrywam w trawach, na drzewach itd. Nie chce mi się ich fotografować bo wydają mi się mało fotogeniczne… no i jestem leniwy ;-D. Ale są 😉

      Myślę, że pluskolec był Ci tak wdzięczny, że jego ósme pokolenie jeszcze pamięta aby Cię starannie unikać. Ot, tak na wszelki wypadek ;-D

      • Białe murki to tylko taka ściema – po prostu owady łatwiej na nich dostrzec. Nie sądzę, żeby częstotliwość siadania na nich była większa od siadania na przejawach przyrody. 😉
        Sporo blogów? Eee. Mam dwa i oba dobrze znasz. Pozostałe dwa stworzyłam kiedyś w różnych celach i praktycznie na nich nie piszę. A jak piszę, to na blogu głównym zawsze o tym informuję. Czyli ogólnie rzecz biorąc sytuacja jest podobna jak u Ciebie. 😉
        Moje osiedle rozległe nie jest, raczej takie kompaktowe. Ale każdego roku jestem coraz bardziej zdumiona ilością gatunków, jakie tu odkrywam. Nowości nie mają końca, a i rzadkości się trafiają. Gdybyś chodził wokół stawu tyle razy (i poświęcał temu tyle czasu) ile ja wokół osiedla, pewnie byś odkrył duzo więcej. 🙂
        A co do pluskolca, to gdyby nie ja, zapewne nawet pierwsze pokolenie nie przyszłoby na świat. Chodnik jest dość uczęszczany, zarówno przez ludzi, jak i auta. 😉

        • no tak, fajnie jest mieć różne blogi, ale trudno jest je napędzać ;-D. Łatwo o przerost struktur 😉

          Faktycznie, ja praktycznie w ogóle nie patroluję pełnego obwodu stawu. Ograniczam się do zdjęć w trzech, czterech miejscach i to skupionych dość blisko siebie. Kolejna – nowa w repertuarze lokalizacja – to stosy drewna (tam najczęściej spotykam te muszki, pod którymi korespondujemy). Gdyby poświęcić trochę czasu na wyszperanie dodatkowych miejsc lub po prostu łazić w kółko… pewnie wypatrzyłoby się całe mnóstwo nowych gatunków. Zresztą, sam fakt że w tych samych miejscach znajdujemy nowości i – jak to ładnie ujęłaś – rzadkości (to dotyczy Ciebie, ja mam mniejsze do nich szczęście) świadczy o tym, że potencjał gatunkowy nawet ograniczonych obszarów jest porażający! Nie sposób wyobrazić sobie takiej różnorodności na poziomie dużych zwierząt – ptaków czy ssaków…

          Z pluskolcem masz oczywiście rację ;-). Ciekawi mnie jak takie stworzenie wygląda na chodniku… ciężko mi to sobie wyobrazić ;-D

          • Twoje stosy drewna mam oczywiście w pamięci, to takie zastępcze białe murki. 😉 Robaczków dużo, a podłoże na wiatr odporne. Dobra rzecz. 🙂
            Ano właśnie, jeśli uważnie i często się szuka, na każdym niemal obszarze znaleźć można nieprzeliczone ilości rozmaitych stawonogów. To jest niesamowite. 🙂
            Pluskolec na chodniku..? Jest odwrócony właściwą stroną do obserwatora. A w marszu wygląda jak pływak, któremu nagle wyssało całą wodę. Tak śmiesznie podryguje. 😉

            • mimo wszystko… idea pluskolca pływającego „na plecach” (z jego perspektywy) po chodniku wydaje mi się szalenie zabawna 😉

              stosy drewna mają jeszcze jedną zaletę – mnóstwo robaczków wykorzystuje je do składania jaj. Napatrzyłem się na kilka gatunków takich użytkowników ;-D

      • Ale zważ, że stworzenia znacznie mniejsze od tych (np. bakterie, wirusy czy mikroby) mogą nas zabić (i zabijają).

        Zachwyt i przerażenie – tak na mnie działa ostatnio Natura, (której przejawem są m.in, stworzenia, które pokazałeś – stąd ta moja na nie reakcja).

        • to fakt, bakteria potrafi powalić najsilniejszego człowieka… tym niemniej, strach niewiele zmienia. Zrozumienie lepsze jest od przerażenia, bo przerażenie lubi się obudowywać mitami. Tak piszę, ale przecież rozumiem o co Ci chodzi i przyznaję rację 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: