102 – Zaklinanie słońca (Asteraceae)

Poszukiwań wiosny ciąg dalszy. Śnieg trzyma się twardo i pewnie dziś nie ustąpi. Może jutro? A póki co kolejny nurek w archiwa i zarazem ciąg dalszy pierwszych, zeszłorocznych, prób fotografii florystycznej ;-). Tym razem padło na coś żółtego. Podejrzewamy mniszka lekarskiego, ale może to tylko mlecz? Na pewno astrowaty ;-).

102 - mniszek lekarski - 27-04-12 (2)

102 - mniszek lekarski - 27-04-12

102 - mniszek lekarski - 27-04-12 (3)

Zdjęcia poniżej, dla odmiany, wykonaliśmy kilka dni wcześniej i jest to – zapewne – inny gatunek astrowatych. Z niewiadomych względów mieliśmy wenę na kwiaty, ale umknęło nam, że warto by sfotografować również liście i tzw. całokształt.

102 - mniszek lekarski - 24-04-12 (6)

102 - mniszek lekarski - 24-04-12

102 - mniszek lekarski - 24-04-12 (5)

102 - mniszek lekarski - 24-04-12 (4)

102 - mniszek lekarski - 24-04-12 (2)

Na koniec, ciekawostkowo, zdjęcie „ardyzdyczne” ;-). Z niewiadomych względów sfiksował balans bieli, co pozwoliło odkryć dodatkowe akcenty kolorystyczne w tym pozornie żółtym kwiatku 😉

Nazwa gatunkowa: mniszek lekarski (Taraxacum officinale)

Rodzaj: mniszek (Taraxacum)

Rodzina: astrowate (Asteraceae)

Rząd / podrząd:  astrowce (Asterales)

Klasa: okrytonasienne (Magnoliophyta / Angiospermae)

Królestwo: rośliny

Data wykonania zdjęć: 24; 27 – 04 – 2012

Lokalizacja:  Staw – Glinianka 

Rozmiar zdjęć: 900 x 675 pix

Aparat: SX 20 IS [lampa zewnętrzna Metz-50]

Reklamy

22 thoughts on “102 – Zaklinanie słońca (Asteraceae)

  1. Sądząc po obfitych działkach korony (czyli tych zielonych farfoclach pod kwiatkiem), drugi jest mniszkiem. Pierwszy pewnie też. 🙂 W kwietniu innych żółtych astrowatych raczej się nie spotyka, co wzmacnia prawdopodobieństwo. 😉
    U mnie też balans bieli siada, jak ma się uporać z samą żółtością wokół, a do tego słońca ani dudu. 😉

    • z astrowatych jest jeszcze podbiał. A wiem to tylko dlatego, że podbiał strzeliłem w zeszłym roku bodaj w marcu i do niedawna była to jedyna roślina na blogu, hehe ;-). To ułatwia zapamiętanie, sama przyznasz ;-D

      najdziwniejsze z balansem bieli jest to, że nawet na poziomach nie mogłem się z tym uporać… bo to że w oryginalnej klatce coś się dzieje to standard… 😉

      • No tak, podbiał, ale on wygląda zupełnie inaczej, więc nie wchodzi do puli rozważań. Nawet jak ktoś widział go tylko na zdjęciach, to z mniszkiem nie pomyli. 😉
        Nie da się nic z tym zrobić, sama wielokrotnie próbowałam. WB nie lubi jednobarwnych obiektów położonych w cieniu – nie wie wtedy, jaki wzór kolorów przyjąć i wychodzą takie kwiatki. 😉

        • nie pamiętam właśnie czy to był cień – uwzględniając lokalizację to raczej mało prawdopodobne ale możliwe (czasami sam mogę przecież rzucić cień na fotografowany obiekt). Cóż, tak to jest jak przerabia się foty rok po ich zrobieniu 😉

          masz rację, podbiał to inna para kaloszy, nie do pomylenia. Właściwie tylko z mleczem są tak bardzo do siebie podobne te mniszki.

          • No to następna rada na wszelki wypadek: nigdy nie zacieniamy sobą fotografowanej rośliny. 😉
            E tam, mniszek i mlecz(e) wcale podobne nie są. Mniszek ma różyczkę liści ścielącą się po ziemi i nigdy żadnych odgałęzień. 🙂

            • trzeba zatem jeszcze fotografować łodygę, tego tutaj zabrakło 😉

              z zacienianiem – niby tak, ale ja na ogół fotografuję w pełnym słońcu. Po prostu dlatego, że mam „okienko” około godziny 10-1030. To nie jest samo południe, ale słońce jest już wysoko (latem) i nie można liczyć na rozproszone światło. Czasami więc staram się odjąć słońca i dodać światła sztucznego aby wyrównać parametry. Wbrew pozorom to nawet działa, bo likwiduje (przy delikatnym dopaleniu lampą) potężne jasne place od słonecznej ekspozycji.

              • Ty lepiej nic nie dopalaj, tylko przygotuj sobie prostokąt kalki technicznej umocowanej w jakiejś ramce (może być i papier śniadaniowy ;)) i tym rośliny zacieniaj. A do rozproszenia cieni z drugiej strony można zrobić prostą blendę z kawałka białej tektury. 🙂

                • blendy mam, próbowałem nawet z nich korzystać, ale rąk mi zabrakło 😉

                  widziałem, że niektórzy robią takie jakby daszki z drobnej, jasnej siateczki – sprawdza się to chyba nieźle jako dyfuzor. Ale oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest fotografowanie we właściwych godzinach ;-D

                  • Ty nie marudź jak stara baba, tylko zrób blendę/rozpraszacz z nóżką do wbicia w ziemię. Rąk Ci wtedy nie zabraknie. 😉
                    Tak zwane właściwe godziny to rzecz zdecydowanie zbyt przereklamowana. Właściwie ograniczają się do pół godziny po wschodzie slońca i pół godziny przed zachodem. Weź człowieku wceluj, a i jeszcze słońce niech wceluje ze swoją obecnością. 😉

                    • mam takie coś! 😉

                      Ale nie miałem jeszcze okazji użyć. Bo albo nie mam pod ręką, albo nie ma czasu rozstawić… to chyba dobre jest do fotografowania grzybów ;-D. Poza tym, zauważyłem przy korzystaniu z ręcznego rozpraszacza – niektóre owady bardzo nerwowo reagują na zasłonięcie słońce. Np. ważki uciekają od razu, niezależnie jak daleko od nich ustawiam blendę… Tylko pająki są dość cierpliwe i wyrozumiałe ;-). No i grzyby oraz kwiaty, ale one w ogóle rzadko uciekają 😉

                    • O fotografowaniu kwiatków tu rozmawiamy, więc tylko je miałam na myśli, rozpisując się o różnych akcesoriach. 🙂 Widzisz – pomyślałeś i wyszło, że masz. Teraz tylko weź toto ze sobą do pracy i będzie super. 😉
                      Owady nie lubią nagłego zacienienia, bo może to oznaczać, że nadchodzi wróg.

                    • kwiatki – tak. Ale mnie do kwiatków nie ciągnie. Przyznam uczciwie: nie czuję natchnienia w tym temacie ;-). Zanim ktoś złośliwy odpowie, że w przypadku owadów też nie widać u mnie natchnienia, to… wstrzymam się od głosu ;-). Ech, chyba po prostu wolę owady. Fotografowanie kwiatów jest bardzo trudne, trochę jak fotografia produktowa: niby banalna, ale w gruncie rzeczy wymagająca szczególnego podejścia do tematu i niezłej wyobraźni…

                    • a dzisiaj widziałem pierwsze w tym roku podbiały… i jakiegoś wałęsaka i jakąś muchę (pewnie Panią P.)… i tak sobie myślę, że nawet bym pofocił kwiatki ;-). Ech, kobieca strona mojej natury daje o sobie znać… to efekt zmęczenia zimą, myślę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: