090 – Vespidae. U wrót twierdzy

W minionym roku mieliśmy dość liczne spotkania z osami. W sumie zaliczyliśmy odwiedziny w nie mniej niż czterech gniazdach (przy czym owo „w” należy czytać „przy”). Był taki moment, że z prawdziwą pasją ganialiśmy osy i koncentrowaliśmy się niemal głównie na nich. Obserwacje z tych polowań są arcyciekawe, nieco gorzej ze zdjęciami. Zebraliśmy jednak dość materiału, aby w nowym sezonie, na zaliczonych błędach, podejść do wyzwania raz jeszcze. Tymczasem rozpoczynamy serię zdjęć z gniazdowych potyczek z osami ;-).

osowisko5

osowisko4

Z osami jest niestety ten problem, że są dość ruchliwe. Z niewiadomych względów nie chciały pozować do zdjęć ;-). Może tłumaczy je fakt, że były nieco zajęte, bowiem – co widać powyżej – nieustannie pracowały nad rozbudową gniazda.

osowisko3

Większość fotografii, które przynieśliśmy z tej sesji, ukazuje osy w locie lub prawie w locie. Stąd niewielki problem z ostrością. Podobno istnieją sprytne urządzenia do wyzwalania migawki, reagujące na pojawienie się owada w określonym miejscu, my oczywiście czymś takim nie dysponujemy… więc jest jak jest ;-).

osowisko8

Na koniec jeszcze krótka galeria ze zdjęciami bezpośredniego otoczenia. Gniazdo ulokowane było – jak widać – bezpośrednio w ziemi, w skarpie schodzącej w zbiornik wodny. Od wejścia do gniazda do lustra wody było około półtora – dwa metry. Co ciekawe, wbrew pozorom, takie gniazdo nie jest łatwe do wypatrzenia, zwłaszcza jeśli tak ładnie obrasta je trawa. Tym co przywabia ewentualnych obserwatorów są osy, intensywnie wlatujące i wylatujące z gniazda.

To konkretne gniazdo miało prawdopodobnie tylko jedno wejście / wyjście. Mimo poszukiwań nie odkryliśmy dodatkowych tuneli. A wiemy już, że nie jest to rozwiązanie standardowe, bo inne, pobliskie gniazdo, zaopatrzone było w co najmniej trzy kanały dostępowe, o czym przekonaliśmy się ze szczerym zdumieniem i odrobiną przerażenia ;-). Ale o tym innym razem.

Na koniec wspomnimy tylko, że osa dachowa (identyfikacja nie do końca pewna, ale mimo wszystko, nie mamy wielkich wątpliwości) zasiedla najchętniej norki gotowe, wykopane np. przez gryzonie. Utwardza je materiałem drzewnym (czyli, de facto, buduje gniazdo w gnieździe). Kilka miesięcy wcześniej, dosłownie pięć metrów od tego gniazda (wtedy go jeszcze nie widzieliśmy i na dobrą sprawę nie wiemy czy już istniało) sfotografowaliśmy osę pobierającą odpowiedni półprodukt.  Może była to robotnica z tego akurat gniazda?

Nazwa gatunkowa: Osa dachowa (Paravespula germanica)

Rodzaj:  Osa (Vespula)

Rodzina: Osowate (Vespidae)

Rząd / podrząd:  Błonkoskrzydłe (Hymenoptera) / Żądłówki (Aculeata)

Gromada: owady (Insecta)

Typ: stawonogi

Królestwo:
zwierzęta

Data wykonania zdjęć: 10 – 09 – 2012

Lokalizacja: Staw – Glinianka

Rozmiar zdjęć:
900 x 675 pix

Aparat: SX 20 IS + Lampa Metz 50

Reklamy

12 thoughts on “090 – Vespidae. U wrót twierdzy

  1. Ta ze zdjęcia numer jeden robi wrażenie groźnej 😉 W tym roku miałem takie gniazdo w ogrodzie i co ciekawe, osy w ogóle nie interesowały się ludźmi, ani naszym jedzeniem. Mogłem zaglądać do dziury gniazda do woli, jednak nie nadużywałem ich wyrozumiałości…

    • rzeczywiście, nie są groźne, ani nawet szczególnie upierdliwe ;-). Mnie raz pogoniły, ale to tylko dlatego, że się zasiedziałem przy gnieździe. Ciekawsze przygody miałem jednak z innym gniazdem – tam osy pilniej strzegły swojej prywatności i regularnie bawiliśmy się w podchody ;-). Tym niemniej: z kilkunastu chyba spotkań (nie liczyłem) nie przyniosłem żadnego ukąszenia.

  2. Podziwiam odwagę i wytrwałość. 🙂 Niby os się nie boję za bardzo (w przeciwieństwie do szerszeni), ale jednak czuję przed nimi na tyle duży respekt, że zlokalizowawszy gniazdo, od razu bym stamtąd uciekła. 😉

    • niepotrzebnie. To bardzo miłe stworzenia. Przeprowadziłem liczne eksperymenty w tym temacie, m.in. badałem jak daleko mnie gonią kiedy się wkurzą, ile os mnie goni, ile os mnie goni dalej niż pozostałe osy itd. Fascynująca sprawa ;-). Zresztą, tak jak napisałem: nie zaliczyłem nawet jednego ukąszenia, a w sumie spędziłem pewnie kilka godzin zatykając im swoją głową otwory wejściowe do gniazd ;-).

  3. Pingback: 091 – [wideo] Vespidae. U wrót twierdzy | Oczy W Oczy

  4. No ładnie, ładnie 😀 Osobiście w tym roku miałem do czynienia z tego typu gniazdami dwa razy. Pierwszy raz w środku lata, gdy rzez przypadek trafiłem na naprawdę ładnie rozbudowane, ziemne gniazdo i to do tego stopnia, że widać było nawet niektóre papierowe „elementy” jego konstrukcji. W tym przypadku osy faktycznie były bardzo spokojne, pozwoliły mi sfotografować gniazdo i nawet zrobić parę krótkich filmików. Drugi raz raz trafiłem na nie pod koniec jesieni i wtedy też już tak miło nie były. Osy latały wokół gniazda, jak by czuły, że zbliża się ich koniec i były naprawdę wkurzone. Jak tylko trafiłem na ich gniazdo, od razu zaczęły na mnie lecieć i dosłownie zderzały się z moja kurtką jakby w ten sposób chciały mnie przepędzić. Odszedłem więc na bezpieczną odległość, ale po chwili znów postanowiłem spróbować się do nich zbliżyć. I znów się na mnie rzuciły, jednak tym razem mogło się skończyć gorzej, bo jedna dosłownie otarła się o powiekę mojego oka i oprawkę okularów i gdyby zdołał mnie „dziabnąć,” to było by nieciekawie.Po tym zdarzeniu, odpuściłem więc i zostawiłem je w spokoju. Na szczęście to tylko incydentalny przypadek, a pozostałe spotkania z osami przy ich gniazdach wspominam naprawdę bardzo dobrze 😉

    • a powiem Ci, że u mnie agresywność os nie była zależna od okresu roku. W jednym gnieździe osy były bardzo nerwowe i pozwalały mi na góra maks minutę fotografowania, w innym mnie generalnie olewały lub tylko odstraszały pro forma… Swoją drogą, było dla mnie wielkim zaskoczeniem jak dużo gniazd da się odnaleźć na stosunkowo niewielkiej przestrzeni (dwa z nich oddalone były od siebie o około pięć metrów, może nieco więcej).

  5. Bo osy i szerszenie to bardzo łagodne stworzenia i bez wyraźnego powodu nie zaatakują, a jak ktoś na ich widok zaczyna wymachiwać rękami, to nie powinien się potem dziwić, że został użądlony 🙂
    Fajne foty, szczególnie dwa pierwsze 🙂

    • szerszenie – z tego co mi wiadomo – atakują w promieniu metra do dwóch od swojego gniazda, ale poza tym faktycznie, agresywne nie są. Zresztą, parę razy goniłem szerszenia i zawsze mi umykał, nigdy nie podejmował walki ;-). Też mam nadzieję na spotkanie z tymi owadami, ale nie jestem optymistą… Będę musiał się zatem skoncentrować na osach i klecankach ;-).

      Dzięki!

  6. Pingback: 092 – Vespidae. The Bunkier | Oczy W Oczy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: