083 – Ważka po przeobrażeniu (Szablak? Nie, bo lecicha białoznaczna!)

Z okazji Świąt chcielibyśmy się podzielić z Wami naszą ulubioną sesją fotograficzną mijającego roku. Ulubiona i najcenniejsza nie oznacza – rzecz jasna – że perfekcyjna i w ogóle, ale w ujęciu subiektywnym, dla nas onibe w trójcy jedynych: owszem, bardzo wartościowa ;-). Rzecz ma coś wspólnego z naszym uwielbieniem ważek… i bardzo bliskim, tudzież bardzo długim spotkaniem z pewną przedstawicielką tychże. Oto ona. Poznajcie Joasię 😉

83 - szablak (12)

Na Joasię (hehe, wybaczcie, na ogół nie nadajemy imion ważkom, ani nawet pająkom… no, z jednym wyjątkiem, ale tamten skakun się nie liczy…) natknęliśmy się około godziny 8 rano. Była świeżo po przeobrażeniu (tzw. osobnik teneralny), co zresztą doskonale widać na kolejnych zdjęciach. Ostatnie z tych zdjęć wykonaliśmy około godziny 10.

83 - szablak (9)

83 - szablak (8)

83 - szablak (4)

83 - szablak (15)

83 - szablak (3)

O niedawnym przekształceniu świadczy szereg detali, m.in. pogniecione jeszcze skrzydła i jasne barwy oraz bardzo słabo zaznaczona pterostigma. Ciekawi nas tylko, czy udało się jej później wyprostować skrzydła. W pierwszym okresie po przekształceniu, ciała ważek są bardzo miękkie i podatne na uszkodzenia. Teoretycznie, jeśli skrzydła ulegną uszkodzeniu czy choćby pogięciu, ważka może już nigdy nie wznieść się w powietrze. Niestety.

Tutaj jeszcze kilka detali:

83 - szablak (14)

83 - szablak (6)

83 - szablak (13)

Bardzo ciekawi nas czym są te żółte cosie, jakby pęcherzyki wypełnione płynem… Szukaliśmy w necie, ale nigdzie nie znaleźliśmy wyjaśnienia. Być może ten artefakt ma związek z procesem przeobrażania? Niewykluczone, że może służyć jako dodatkowa pomoc przy otwieraniu „łupiny”  larwy.

A skoro blog nosi nazwę Oczy w Oczy, to pozwólmy sobie jeszcze na odrobinę firmowej zabawy 😉

83 - szablak (11)

83 - szablak (7)

83 - szablak (2)

83 - szablak (10)

Swoją drogą, z oczami ważek wiąże się bardzo ciekawa sprawa. Ważka ma tzw. oczy złożone, zbudowane nawet z 40 000 elementów zwanych fasetkami (można je przyrównać do elementów światłoczułych na matrycy aparatu cyfrowego). Ich kolor zmienia się wraz z wiekiem. Na powyższym zdjęciu – co prawda niezbyt ostrym – widać, że nie są one aż tak regularne, jak się mogłoby wydawać. Nie zmienia to jednak faktu, że są bardzo skuteczne. Co więcej, naukowcy odkryli dość niedawno, że ważka potrafi fiksować swoją uwagę na pojedynczym celu mimo widzenia złożonego obrazu. Innymi słowy, ważka atakująca rój owadów, jest w stanie skoncentrować widzenie na jednym, wybranym i śledzić go odpowiednio długo, aż cel zostanie złapany. Czyli, na ogół, szybko. Źródło

Jeśli powyższe się potwierdzi, to może rzucić wiele światła na nasze rozumienie taktyk stadnych – do tej pory zwykło się uważać (w świetle posiadanej przez nas wiedzy, co należy podkreślić), że rój / ławica / stado stanowią bardzo skuteczną formę ochrony przed drapieżnikami właśnie przez niemożność wyłonienia jednego osobnika (celu) spośród wielu.

Uwagę zwraca także spory aparat gębowy, całkiem klasyczne usta.

Na koniec wreszcie identyfikacja. Spędziliśmy sporo czasu próbując określić przynależność gatunkową tej samiczki, ale bez większego powodzenia. Ostatecznie uznaliśmy, iż jest to zapewne młodziutki szablak ( Sympetrum sp.). Ale jaki konkretnie? Ma pewne cechy szablaka zwyczajnego (Sympetrum vulgatum), ale nie mamy co do takiego trafienia przekonania. ERRATA! Dzięki Pani Ewie Miłaczewskiej z portalu ważki.pl uzyskaliśmy dokładną identyfikację ważki. Jest to lecicha białoznaczna (Orthetrum albistylum). Tradycyjnie pozostawiamy także błędny fragment tekstu, aby któregoś dnia nie pomyśleć, że jesteśmy bezbłędni. Zapewne i tak byłby to bardzo, bardzo odległy dzień…

Za jakąś chwilę wrzucimy jeszcze kilka zdjęć z tej sesji, bowiem mamy ich bardzo dużo… nie wiedzieć czemu 😉

Nazwa gatunkowa: lecicha białoznaczna (Orthetrum albistylum)

Rodzaj: Lecicha (Orthetrum)

Rodzina: Ważkowate (Libellulidae)

Rząd / podrząd: ważki (Odonata) / ważki różnoskrzydłe (Anisoptera

Gromada: Owady

Typ / podtyp: stawonogi / szczękoczułkowce

Królestwo:
zwierzęta

Data wykonania zdjęć: 30 – 06 – 2012

Lokalizacja: Staw – Glinianka

Rozmiar zdjęć:
900 x 675 pix

Aparat: SX 20 IS [lampa zewnętrzna Metz-50]

Reklamy

19 thoughts on “083 – Ważka po przeobrażeniu (Szablak? Nie, bo lecicha białoznaczna!)

    • powiększenie akurat umiarkowanie udane… te największe close-upy to około 1/2 – 1/3 kadru więc jest jak jest ;-(. Ale ogólnie jestem zadowolony ;-D. Dzięki za miłe słowo i Tobie także spokojnych 😉

  1. Nigdy nie widziałam takiej świeżej ważki, więc tradycyjnie zazdroszczę. 🙂
    Może te żółte cosie to baniaczki z hemolimfą (czy jak tam się ona nazywa), czyli płynem wtłaczanym w skrzydła, dzięki czemu się prostują. Tak tylko strzelam, bo nic innego konstruktywnego nie przychodzi mi do glowy. 😉

    • ja akurat mam szczęście do świeżaków… w tym roku zaliczyłem trzy czy cztery, ale pozostałe to równoskrzydłe więc nic wybitnego ;-). Świeżaka może trudno znaleźć, ale jak już się znajdzie to… hehe… drań nie ucieka bo nie może ;-).

      hemolimfa? Brzmi to nieźle, dzięki! Jest to pierwszy punkt zaczepienia w tym temacie na jaki się natknąłem, więc jestem więcej niż wdzięczny za sugestię…

      • Żeby taką znaleźć, trzeba bywać nad wodami, bo larwa zbyt daleko nie zaczłapie. Ty najwyraźniej bywasz – a ja nie. 😉
        Nie mam pojęcia, czy moja sugestia ma sens, ale może..? Skądś się ten płyn musi brać, więc czemu nie ze specjalnych baniaczków.

        • no fakt, akurat do wody mam zawsze blisko, bo de facto w pracy mam staw ;-). Swoją drogą, za parę dni chyba wrzucę jakieś jego zdjęcia bo – także aby ulżyć własnej pamięci – postanowiłem dodawać informacje gdzie wykonano dane zdjęcie i w związku z tym przygotuję wpisy lokalizacyjne.

          tę ważkę trafiłem dosłownie pół metra od lustra wody, ale było to zarazem jakieś pół metra nad lustrem wody. Znajduję często wylinki, najdalej zdarzyło mi się trafić na nią kilka metrów od lustra wody, ale często odnajduję je zaskakująco wysoko, na stoku skarpy czy na łodygach tataraku. W innym wpisie – https://oczywoczy.wordpress.com/2012/05/12/051_wazka_wita_was/ – trafiłem ważkę, która wspięła się jeszcze w postaci larwalnej na dość wysoką cebrowinę studni pożarowej, tak więc… mają dość dziwaczne zwyczaje ;-).

          im dłużej myślę, tym bardziej upewniam się, że z płynem masz rację. Będę musiał pogrzebać trochę w necie, np. na odonota czy na ważkach.pl nie ma w ogóle o tym info (albo jest gdzieś ukryte i jeszcze na to nie trafiłem).

          • Dobry pomysł, fajnie wiedzieć coś więcej o okolicznościach przyrody. 🙂
            Ciekawe, czym się taka larwa kieruje. Bo że najczęściej wspina się na jakąś (czasem i wysoką) łodygę, to wiadomo. Ale żeby po skarpach czy studniach łazić… to jakieś indywidualistki musiały być. 😉
            Może warto by było napisać maila do autorki ważki.pl? Na głównej stronie z prawej jest „kontakt”.

    • miałaś rację – hemolimfa ;-). Dostałem odpowiedź od Pani Ewy, przy kolejnym wpisie umieszczę szersze wyjaśnienie… muszę je tylko najpierw zrozumieć ;-). Dzięki za wskazówkę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: