061 – Z wizytą w kamienicy Apis mellifera

Wspominaliśmy gdzieś o zmarnowanych okazjach. No to, aby nie być gołosłownym… jedna z nich.

Parę dni temu zdarzyła się nam niezła okazja – wizyta w ulu (pszczoła miodna Apis mellifera) ;-). Pewien znajomy, dobry człowiek planował zajrzeć do któregoś z uli, a że wieść gminna poniosła już wiadomość, iż my ciągle – zamiast pracować – kwiatki i pszczółki fotografujemy to, voila, pojawiło się zaproszenie. Prawda jest taka, że łatwiej zajrzeć do ula niż polecieć, na przykład, na księżyc, ale „łatwiej” wcale nie oznacza „bardzo łatwo”. Stąd bardzo się ucieszyliśmy i… tym większe było później rozczarowanie ze zdjęć. Oto one:

Cała sesja trwała dokładnie dziewięć minut i udało się zrobić mniej zdjęć niż na ogół robimy pierwszemu lepszemu gwoździowi w ścianie.

 

Pszczoły okazały się przyjemnymi gospodarzami i nawet wyleciały nam naprzeciw ;-). Cały czas latały wokół nas, podkreślając zachęcającym bzyczeniem, że jesteśmy mile widziani… Jako, że latającej pszczole trudno zrobić portret, skoncentrowaliśmy się na dywanie, tzn. na całej reszcie roju. Czasami, jak widać poniżej, bywało dość łyso, innym razem wręcz naprzeciwko.

 

Jak widać, w ulu jest dość tłoczno, ale zdjęcia – oczywiście – nie oddają prawdziwego zagęszczenia mieszkańców na plaster kwadratowy.

Gdzie pszczoły, tam i miód, rzecz jasna ;-). W formie bonusu do pszczoły upijającej się efektem własnej pracy (wnosząc po wielkości kropli, jest to raczej efekt pracy życia dziesięciu – piętnastu pszczół) mamy jeszcze pszczołę w przelocie. Pewnie jej się śpieszyło. Jak to na ogół pszczołom…

Teraz kilka wniosków: fotografowanie pszczół zawsze jest nerwowe z uwagi na ich ruchliwość. W ulu łatwiej trafić w jakąkolwiek pszczołę bez celowania z uwagi na ich sporą ilość (duże roje liczą bodaj do 80 000 sztuk, ale my mieliśmy do czynienia ze znacznie mniejszym). Z drugiej strony, ciasnota i tempo pracy (pszczoły zaczynają się mocno stresować przy przedłużającej się ingerencji w ul) ograniczają możliwość klasycznej zabawy w testowanie ustawień. Dodajmy do tego, że niemal nie sposób obserwować na bieżąco co się fotografuje (ścisk, mała przestrzeń itd). Na koniec ulubiony detal: te cholerne rękawice pszczelarskie uniemożliwiają jakąkolwiek obsługę aparatu!!! Sukcesem jest wduszenie przycisku migawki, zmiana ustawień, regulacja ostrości i cokolwiek innego po prostu nie wchodzi w rachubę. Stąd nauczka najważniejsza: jeśli będziecie kiedyś mieli do czynienia z ulami, bardzo starannie przemyślcie taktykę „przed”. Wariantem alternatywnym jest oczywiście robienie zdjęć bez pszczelarskiego pancerza, ale… hmm… nie polecamy ;-).

Z uwagi na te wszystkie rzeczy, które wiemy teraz, a których nie wiedzieliśmy przed sesją, zdjęcia nie należą do udanych. A nawet więcej: są dość przeciętne. Mimo to, zdecydowaliśmy się na publikację mniej więcej połowy wszystkich zrobionych fotografii w dwóch celach. Po pierwsze: jest to mimo wszystko wspaniała przygoda i świetna okoliczność, więc doceniamy walor poza fotograficzny. Po drugie: mamy nadzieję do ula kiedyś wrócić. Tego lub innego. Lepiej przygotowani, mądrzejsi i bardziej zdesperowani ;-). Wtedy będzie można porównać…

Z wrażeń niezapomnianych: robicie zdjęcia starając się wcisnąć aparat w małą przestrzeń pomiędzy plastrami, jednocześnie ignorujecie coraz bardziej donośne bzyczenie paru setek owadów chcących na was zrobić wrażenie i bardzo, ale to bardzo usilnie staracie się nie zauważyć kilkunastu co bardziej pomysłowych pszczółek przeszukujących metodycznie, centymetr po centymetrze siatkę hełmu. Po plecach spływa pot bo słońce w zenicie a wy myślicie, że trzeba było poświęcić więcej uwagi na staranne zapięcie się…

Nazwa gatunkowa: pszczoła miodna (Apis mellifera)

Rodzaj:  Pszczoła (Apis)

Rodzina: Pszczołowate (Apidae)

Rząd / podrząd: Błonkoskrzydłe (Hymenoptera) / Żądłówki (Aculeata)

Gromada:
owady

Typ: stawonogi

Królestwo:
zwierzęta

Data wykonania zdjęć: 9 – 07 – 2012

Rozmiar zdjęć:
900 x 675 pix

Aparat: SX 20 IS

Reklamy

16 thoughts on “061 – Z wizytą w kamienicy Apis mellifera

    • no, nie wymagało to wielkiej odwagi, raczej nieco silniejszych nerwów ;-). Summa summarum, niebezpieczeństwa nie było. W najgorszym wypadku zaliczylibyśmy kilka użądleń, które dla zdrowia są ponoć nawet pozytywne.

  1. Nawet na kwiatkach nie jest łatwo fotografować pszczoły przez tą ich ruchliwość, a w ulu jak widać już zupełnie jest trudno 😀 W każdym razie, pamiątka z tej… penetracji ula zawsze jest 😀

  2. Opis bez wątpienia lepszy niż zdjęcia, ale nie jest tak strasznie źle, właściwie tylko pierwsze bym skreśliła. 🙂
    A poza tym przeżycia musiałeś mieć niezłe. 😉

    • strasznie źle nie jest. A uwzględniając metodę robienia zdjęć i fakt, że aż tyle zostało opublikowanych to już prawdziwy sukces ;-). Jako jednak zostało napisane, te zdjęcia wrzucamy przez sentyment – świeży, ale sentyment ;-). Przeżycia super. Nigdy nie myślałem, że byle ul jest w stanie dostarczyć tyle frajdy… Polecam 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: